Bloog Wirtualna Polska
Są 1 264 022 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Poniedziałek 29 sierpnia 2011

poniedziałek, 29 sierpnia 2011 14:17

    

    Tańcowały dwa banały

 

 

    

          W niedzielę odbyła się debata  dwóch  Januszów. 

          Palikota i  Korwina - Mikke.

 

 

   Portal internetowy " pozaparlamentarni.pl"  poprosił mnie o komentarz, bo obserwowałem debatę.

 

                         Oto co odpowiadam. 

 

 

      Debata bokserska Palikot kontra Korwin - Mikke dowiodła że dwaj kontestatorzy politycznego mainstreamu niewiele się różnią od koryta władzy.

   

    Zgodnie zgodzili się na tabloidową, komercyjna, postpolityczną, czyli ogłupiającą słuchaczy formę debaty. Ring i dwóch, okładających się ku uciesze widzów – kibiców, polityków zredukowanych do roli zawodników – to dobre na program w komercyjnej telewizji.

Ale nie na poważną, programową debatę. Do tego w czasie wyborów parlamentarnych. Debatę liderów partii pragnących dostać się do Sejmu RP.

 Nigdy nie uda się przedstawić poważnego programu dysponując dwu –trzyminutowym czasem na wypowiedź. Zamkniętą w gorsecie rund i formie bokserskiego ringu. W prawdziwym boksie walczy się o zamroczenie przeciwnika.  W takiej politycznej formie boksu można walczyć mozna tylko na gombrowiczowskie miny, na grepsy, złośliwe dopierdalania przeciwnikowi.

Ale poważnej debaty z tego być nie może.

I nie było. Cała „debata” została zredukowana do banałów, do grepsów, ripost i publicystyki na poziomie gazety „ Fakt”.  Szkoda mi Korwina – Mikke, bo on ma autentyczne, ciekawe, spójne wewnętrznie poglądy. W większości obce mi, ale wywołujący ruch myśli.

Palikot nie ma poglądów, ma tylko reasercz pijarowców. I dlatego on bardziej pasował do takiego festyniarskiego ringu.

 

     W sumie zamiast zapowiadanego przełomu w polityce, czegoś nowego, dostaliśmy tradycyjny, postpolityczny, komercyjny banał.

 

   Ponieważ muszę odpowiedzieć na pytanie:  kto był w debacie lepszy – z kronikarskiego obowiązku wskazuję na Janusza Korwina Mikke. Bo był autentyczny w swych poglądach, bo jest intelektualnie spójny wewnętrznie.

 Janusz Palikot odmówił litanię haseł, postulatów, bon motów zapewne napisanych mu przez pijarowców. Palikot był beneficjentem krótkich wypowiedzi. Kiedy mówił dłużej na ten sam temat – słychać było jak niewiele ma do powiedzenia, jak miałki jest i sprzeczny w swym programie.

 

    Debata obu kandydatów zapewne dlatego była tak komercyjna, postpolityczna  i antyintelektualna, bo obaj liderzy mają marne przedwyborcze notowania.

Nie dostaną się do Sejmu, bo nie mają silnej, krajowej reprezentacji. Walczą za to o przekroczenie 3 procent poparcia, by dostać budżetową subwencję, czyli szmal fundowany przez podatników. Walczą, by  żyć dalej jako polityczni celebryci w mediach. Pewnie dlatego godzą się na pajacowanie zamiast debatowania.

 

 

   Odpowiadając na pytanie : „ Dlaczego wybrałem się na Debatę” – odpowiadam szczerze – bo chciałem poznać poglądy konkurencji politycznej. Bo poważnie traktuję kampanię wyborczą.

    PS.

 

   Na koniec jeden niesmak. Moja znajoma, obecna na debacie pani Małgorzata wyszła na chwilę zaczerpnąć świeżego powietrza, bo w nieklimatyzowanej hali był potworny zaduch. Na zewnątrz stała grupa młodych ludzi popalających. Usłyszała jak rozmawiali i pytali się „ kiedy wreszcie wypłacą nam te dwie dychy, bo za darmo nie będziemy w tej śmierdzącej sali stać”. 

  Nie mieli na sobie koszulek, znaków partyjnych, zatem nie wiadomo było który z debatujących zapłacił za  swą większą publikę w hali. 

Ale to też pokazuje, że ten fundujący dobrze zna marność swego społecznego poparcia i stara się jak mu tylko stan kasy pozwala, by oszukać „ ciemny lud”.

      


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Wtorek 9 sierpnia

wtorek, 09 sierpnia 2011 15:31

  

  

 

              Dlaczego kandyduję do Sejmu RP z ostatniego

miejsca na warszawskiej liście SLD

 

 

 

   Jeśli spojrzymy na wzorową partyjną listę wyborczą do Sejmu RP - to dostrzeżemy niezwykle jej podobieństwo do ludzkiej szczęki.

Nieprzypadkowe. Lista wyborcza to nie tylko ważna część wizerunku partii. To jej oręż.   Każda lista musi gryźć !

  

   Ponieważ partia to nie jest darowany koń – śmiało zajrzyjmy jej do gęby.  Spójrzmy na jej szczękę, czyli na listę wyborczą.

 

   Na przedzie zauważymy Jedynki.  Czyli to co w partii najpiękniejsze. Przewodniczących lub Przewodniczące. Panie Posłanki i Panów Posłów. Senatorów i Senatorki.  Wszyscy którymi partia chce oczarować potencjalnych Wyborców.

Czasem na Jedynce znajdziemy Implanta. Piękną osobę pozyskaną z innej partii, popularnego Celebrytę, lub Oddelegowanego na Jedynkę przez wyborczego koalicjanta.  Na warszawskiej liście PSL mamy nawet Jedynkę połyskującą złotem – mistrza tyczki Władysława Kozakiewicza.

 

   Po Jedynkach na tej szczęko-liście mamy Dwójki. Czyli kły.  Zwykle są to młodzi, ambitni, ostrzy nierzadko działacze partyjni, samorządowi, lub młodzieżowi.

Po nich  są siekacze. Na tym miejscu, Trójkami zwanych, zwykle obsadzane są partyjne kobiety. Niektóre bardzo już nowoczesne, wielofunkcyjne, wręcz malaksery.

 

   Następne miejsca na listach  krajowe media rzadko już dostrzegają. To takie zęby trzonowe. Pracowicie obrabiają Wyborców wyszarpanych przez Jedynki, Dwójki, Trójki.  Woły do wyborczej roboty, a nie do brylowania w mediach.  Chwała im. Bez ich pracy żaden Wyborca nie zostałby połknięty do końca.

 

   I wreszcie ostatnie miejsca na listach wyborczych.

Są one  jak zęby mądrości.

I warto wiedzieć, że  Jedynki, Dwójki, Trójki da się zastąpić implantami.

Zębów mądrości implantować się nie da.

 

        Dlatego kandyduję z ostatniego miejsca na liście wyborczej.     


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 22 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 262 699  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

BIOGRAFIA PIOTRA GADZINOWSKIEGO

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu ...

więcej...

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu wykonywał wyjątkowo podłe zawody: posła, publicysty, pomocnika redaktora naczelnego i pomocnika piekarza. W Sejmie RP zwanym obecnie „sanktuarium demokracji” przechował się przez 3 kadencje. Bywał na posiedzeniach Komisji Kultury, Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, Łączności z Polakami za granicą W Sejmie RP, Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy i Parlamencie Europejskim. Współtworzył ustawę o kinematografii. Oznaczono go orderem zasłużony kulturze „Gloria Artis”. Autorzył i współautorzył sześciu książkom publicystycznym i satyrycznym. Znający go dobrze uważają, że lepiej mówi niż wygląda i lepiej pisze niż mówi. Przeczytaj bloga, a będziesz zaskoczony.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1262699

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl