Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 455 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Uwaga blogowicze!

czwartek, 30 sierpnia 2007 10:20

UWAGA! UWAGA! BLOGOWICZE!

Konkurs na podpis pod billbordem PiS-u będzie trwał jeszcze tydzień. Jego uroczyste rozstrzygnięcie nastąpi 10 września 2007 r. Twórzcie, pracujcie, wymyślajcie, a trud Wasz wkrótce nagrodzonym będzie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Opowiadania o Geniuszu

środa, 29 sierpnia 2007 13:05

            Pamiętacie kultowe „Opowiadania o Leninie”, wydane w Polsce z różą na okładce. Autorstwa podobno Michała Zoszczenki. Uważane za szczyt artystyczny politycznego lizusostwa, albo szczyt artystycznej parodii politycznego lizusostwa.. Dziś napiszę dla Was podobne „Opowiadania o Jarosławie”. Tak jakby napisał je dziś publicysta proPiSowski Michał Karnowski.

 LAMPA 

            Od najmłodszych lat Jarek był bardzo uważnym chłopcem. Miał zawsze czyste paznokcie i porządek w piórniku. Jego młodszy trochę brat Lech zazdrościł mu tego. Podobnie jak wszystkie dziewczynki i chłopcy w ich szkole i w całej dzielnicy.

            Pewnego wieczora ojciec Jarka i Lecha chciał jak co dzień zapalić swoją ulubioną lampę, by przeczytać przy niej „Trybunę Ludu”. Rubrykę sportową rzecz jasna, bo w tamtych mrocznych czasach polscy patrioci czytali w „Trybunie Ludu” jedynie rubrykę sportową. Jarek już od najmłodszych lat nie cierpiał „Trybuny Ludu” i nieraz psocił, chowając ją przed ojcem. Ojciec gniewał się wtedy, ale krótko, bo Lech szybko ukrytą, ulubioną gazetę znajdował. A mama podawała potem herbatę z konfiturami, jak w każdym prawdziwym polskim domu.

            Gdzie jest lampa? – zmarszczył brwi ojciec przyzwyczajony do tej pory do znikania gazet – Lech szukaj!

            Znający każdy zakamarek domu Lech długo nie mógł odnaleźć. Wreszcie w koszu na śmieci, pod starymi notatkami mamy odnalazł szczątki ulubionej lampy ojca. Zamarł. Do tej pory chowanie ociekającej komunistyczną propagandą gazety uchodziło Jarkowi na sucho. Ale teraz Jarek zbił lampę. Lampę ojca. Lampę, którą ojciec dostał z okazji 25-lecia nienagannej pracy w resorcie. Lampę nagrodę.

            Lech drżał i drżał. Nie słyszał coraz bardziej głośnych ponagleń ojca. Ocknął się, kiedy ujrzał nad sobą wysoką postać, kiedy ojcowskie palce uwolniły go od dowodu zbrodni.

-Jarek? – zapytał retorycznie ojciec, choć każdy w okolicy wiedział, że do takich czynów zdolny jest tylko Jarek.

            -Dlaczego zbiłeś moją ulubioną lampę? – zapytał ojciec, patrząc w przepojone samym dobrem lico Jarka. Jarek milczał. Ojciec zapytał jeszcze trzykrotnie, po czym odpiął pasa i po staropolsku jął garbować skórę Jarka. Po każdym razie pytał: „Dlaczego zbiłeś?” Jarek dumnie milczał. Ojciec bił. Im mocniej bił, tym mocniej Jarek nie płakał.

            Wykonywanie kary przerwała mama. Przestań, bo jeszcze wyrośnie nam na Ziobrę, albo Romana Giertycha, westchnęła. Ojciec zapiął pasa i zamknął się w swoim gabinecie. Siedział po ciemku.

            Jarek w milczeniu poszedł spać. Lech wrócił do kosza na śmieci. Uważnie przestudiował zbite szczątki. „O kurwa” zaklął jak chłopcy na podwórku. Pobiegł do gabinetu i poprosił ojca do przedpokoju. W świetle niezbitej lampy pokazał mu mały, uwidoczniony dopiero po zbiciu napis, czarno na białym pisało: „Sdiełano w CCCP”. Ojciec złapał się za głowę i zapłakał. Po cichu wszedł do pokoju i ucałował, śpiącego snem sprawiedliwego, Jarka.

            Wtedy wszyscy zrozumieli, że mały Jarek widzi to, czego inni, nawet mędrcy, dostrzec nie potrafią.

 U FRYZJERA 

            Wszyscy zamarli, kiedy do małego zakładu fryzjerskiego przy ulicy Belwederskiej wśliznęła się znana z telewizji postać. Szef i jedyny pracownik w jednym Fryzjerze z wrażenia przerwał golenie.

- Niech pan nie przerywa, klienci czekają – mruknął Jarosław i skromnie usiadł na ostatnim krzesełku. W kolejce zaszemrało.

-Chętnie pana przepuszczę – rzekł przymilnie Pierwszy w kolejce, człowiek o fałszywym licu wyborcy Platformy Obywatelskiej. Dziękuję, poczekam – odparł skromnie Jarosław.

-Za komuny takich kolejek nie było – burknął spasiony mężczyzna z świadectwami nomenklatury na tępej mordzie.

-Rozbijemy i ten układ. Jeszcze jedną kadencję i kolejki u fryzjerów znikną – odparował skromnie Jarosław.

-Może jednak pan teraz – zaproponował Fryzjer ocierając brzytwę.

-Absolutnie nie – usłyszeli z ust Jarosława-jestem takim samym kolejkowiczem jak inni. Żadnych układów.

Przez chwilę wszyscy milczeli, tylko z radia płynęły antypaństwowe hip-hopowe przekleństwa.

-Mógłby pan coś z tym zrobić – zwrócił uwagę Jarosławowi Fryzjer –Nie dość, że muszę płacić ZAiKsowi miesięczne tantiemy za wykorzystywanie muzyki w zakładzie, to jeszcze w tych radiach takie świństwa nadają.

-Zobowiążę tę czarną Elkę do ostatecznego rozwiązania problemu rozgłośni radiowych, zlikwidujemy ten układ - obiecał Jarosław.

-Jakiż z pana skromny człowiek, nie to co nasi przywódcy kawiorowej lewicy – rzekł nomenklaturowiec – Skoro nie chce pan być obsłużony poza kolejką, to ja pójdę gdzie indziej. Niech pan nie czeka, bo Polska czeka na pana!

Wyszli za nim wszyscy kolejkowicze, poza Wyborcą Platformy Obywatelskiej. Bo jego nienawiść do reform przeważyła nad miłością do Polski. Fryzjer zauważył to i obciął go wyjątkowo szpetnie, tak na Schetynę.

Kiedy Jarosław został sam z fryzjerem wyjął zza pazuchy kota Alika.

-Tradycyjnie, grzywka na prawo? – zapytał Fryzjer.

-Tradycyjnie. Tylko niech pan tyle żelu nie daje, bo potem koty na podwórku wyzywają go od pedała  – rzekł skromnie Jarosław.

 
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Doktor Jarosław Frankenstein

sobota, 25 sierpnia 2007 17:15

   Miał obsesję. Chciał stworzyć idealnego, uczciwego, nowego człowieka. Wyszło pokraczne ziobro. Chciał nowego, wspaniałego projektu IV RP. Wyszło polityczne monstrum.  

Prawie co tydzień doktor Jarosław wzywał swego najbliższego współpracownika, człowieka którego ulepił na obraz i podobieństwo swoich obsesyjnych wizji i pytał: Dlaczego jeszcze nie wykryto Układu? Układ to Imperium Zła, z którym od rana do późnej nocy walczył doktor Frankenstein Jarosław. Dziwił się, dlaczego tak doskonały twój, jak płaszczące się przed nim ziobro, układu nadal nie zdemaskował? Czy to wina podległych nowemu człowiekowi starych prokuratorów, którzy sabotują pogoń za Układem? Czy za mało ich jeszcze wymieniono? Dlaczego nowi, młodzi, niedoświadczeni, nie popisują się żarem i energią na które taki doktor Frankenstein i jego ziobro liczyli?  

Stworzone przez Frankensteina ziobro obsesyjnie chciało się wykazać, Podsłuchiwało i napuszczało wszystkich na wszystkich. Nie bało się kierować Barbary Blidy do „aresztu wydobywczego”, chociaż starsi, doświadczeni prokuratorzy przestrzegali, że nie ma na nią niezbędnego materiału dowodowego. Szukajcie, szukajcie, coś przecież musicie znaleźć – dopingował twór doktora.  

Blida miała być początkiem, na końcu tego Układu znaleźć się mieli liderzy SLD. Ale nie tylko oni, a właściwie przede wszystkim nie oni mieli być czołówką odnalezionego Układu. Stworzone przez doktora ziobro szukało haków na liderów PO, na rodziny byłego i obecnego prezydenta. Nie ma ludzi niewinnych, są tylko nieprzesłuchani. Areszt wydobywczy jest zbawienny, każdy coś przynajmniej musi sobie przypomnieć.   Kiedy współpracownicy tworka doktora Jarosława zorientowali się, że również są podsłuchiwani, że oni też mogą być winni bezskutecznej demaskacji układu, szukali wsparcia u brata doktora Jarosława. Informowali o paranoi jaka opanowała doktora Frankensteina. O tym, że Tworek może zacząć zbierać materiały nawet na swego Mistrza. Tworki bywają pełne szaleństw.  Usłyszeli na to bezradną konstatację: a czego spodziewacie się po 35-letnim mężczyźnie o mentalności dwudziestopięciolatka.  

Doktor Frankenstein Jarosław miał obsesję tworzenia. Chciał mieć „samo dobro”. Wyszło mu samo ziobro. A zamiast IV RP Tworki.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 27 maja 2017

Licznik odwiedzin:  1 254 215  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

BIOGRAFIA PIOTRA GADZINOWSKIEGO

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu ...

więcej...

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu wykonywał wyjątkowo podłe zawody: posła, publicysty, pomocnika redaktora naczelnego i pomocnika piekarza. W Sejmie RP zwanym obecnie „sanktuarium demokracji” przechował się przez 3 kadencje. Bywał na posiedzeniach Komisji Kultury, Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, Łączności z Polakami za granicą W Sejmie RP, Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy i Parlamencie Europejskim. Współtworzył ustawę o kinematografii. Oznaczono go orderem zasłużony kulturze „Gloria Artis”. Autorzył i współautorzył sześciu książkom publicystycznym i satyrycznym. Znający go dobrze uważają, że lepiej mówi niż wygląda i lepiej pisze niż mówi. Przeczytaj bloga, a będziesz zaskoczony.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1254215

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl