Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 272 231 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Piłem z księdzem

wtorek, 31 lipca 2007 16:15

           

           Ksiądz Waldemar nie wygląda na księdza, zwłaszcza katolickiego. Nie chodzi w sutannie, nie nosi nawet koloratki. Mieszka w kraju, gdzie religia jest konstytucyjnie oddzielona od państwa.

            Msze odprawia dwa razy w tygodniu: sobotę i niedzielę. Przychodzi na nie jedyna Polka-katoliczka mieszkająca w Trapezuncie, a także miejscowi prawosławni Grecy, grupa protestantów Turków. Nie przeszkadza im, że to obrządek katolicki. Najbliższego kościoła chrześcijańskiego nie ma w promieniu dwustu kilometrów. Przychodzą też Turcy, nawet ci deklarujący islam. Chcą zobaczyć jak ten zachodni katolicyzm wygląda.

            Kościół jest otwarty chociaż dwa lata temu 21 lutego 2005 roku zastrzelono w nim poprzednika księdza Waldemara. Włocha Andreę Santoro Strzelił nastoletni Turek podpuszczony przez islamskich radykałów. Chciał zaprotestować przeciwko obrażaniu Mahometa i Allacha w duńskiej prasie. Karykaturom tam zawieszonym. Chłopak pewnie ich nie widział. Wybrano młodego, bo taki wiek gwarantował, że nie otrzyma dożywocia. Przypadkowo, a może i nie, brat zabójcy zastrzelił w Istanbule dziennikarza ormiańskiego pochodzenia Hanta Drinka.

            Tu jest bardzo spokojnie uśmiecha się ksiądz Waldemar. Dobrze że przy kościele ksiądz z zaprzyjaźnionym małżeństwem rumuńskim prowadzą hostel. Pod wezwaniem Najświętszej Panienki, znany już we wszystkich, liczących się przewodnikach. Goście są z Japonii, Korei Południowej, Polski, Francji. Płacą co łaska, hostel jest non profit ze względu na przepisy podatkowe. Najmniej łaskawi są Japończycy i Koreańczycy Za tygodniowy pobyt zostawiają 10 lirów tureckich czyli jakieś siedem USD. Tyle co dwa piwa na mieście. Zostawiają też najwięcej butelek i puszek po alkoholach. Gdzie im się to mieści, dziwi się ksiądz, chociaż jest Polakiem i katolikiem, zatem powinien wiedzieć, że alkohol nawet w najmniejszym ciele zmieści się.

            Ksiądz odprawia po turecku i każdy przyjezdny Polak może poczuć się jak na tureckim kazaniu. Odprawia też msze po polsku, dla pracujących polskich górników w odległej kopalni miedzi.

            Najgorzej jest zimą, kiedy nie ma przyjezdnych i pada, pada i pada. Wtedy deszcz skutecznie odstrasza ciekawskich. W dniu wyborów nie padało, ogłoszono jednak prohibicję i nawet w knajpie miejscowej drużyny piłkarskiej płynów nie podawali Pijemy zatem w kościele, na małym dziedzińcu, czerpiąc z zapasów własnych. Ksiądz tłumaczy mi tureckość, którą tu musiał zrozumieć w której zatopił się, czuje się rozpoznawalny i akceptowalny. Prowadzi kościół otwarty pomimo tamtego zamachu. Tu wśród urzędowo świeckich biurokratów, turecko-muzułmańskich sąsiadów czuje się wolny. Także od polskiego politycznego piekła, od biurokracji swojego kościoła.

            Ksiądz Waldemar jest kolejnym poznanym mądrym, sympatycznym polskim księdzem – misjonarzem. Zupełnie innym od zadufanych pełnych pychy i chęci zysku krajowych księży katolickich. Gdyby wszystkich polskich księży wysłać na misję- może po tym polski kościół katolicki zyskałby ludzką twarz.

            Zdrowie księdza Waldemara!

 
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Moje ucho pełne boga

poniedziałek, 30 lipca 2007 12:54

 

            Nazwijmy go Ibrahim, inżynier informatyk, włada przynajmniej trzema obcymi językami, ma też dyplomy przynajmniej dwóch uniwersytetów. Obserwuje nas kiedy obserwujemy wybory parlamentarne w Turcji. W tureckim Trabzonie, po polsku Trapezuncie ( dzięki za zwrócenie uwagi drogi „Klekine”). Zawiódł się na premierze Erdoganie i jego partii, deklaruje cichutko i wtedy widzę w nim kolejnego prozachodniego Turka. Prounioeuropejskiego, bo zdradza też antyamerykańskość. Też dyskretnie.

            Obserwując go, zwłaszcza wiszącego wszędzie za książkami. Kupującego je stosami, popisującego się erudycja. Zazdroszczę Turkom. Jakże profesjonalne, promodernizacyjne mają to młode pokolenie.

            W meczecie Ibrahim ożywa niczym klubowicz po wciągnięciu kreski. Po krótkiej lekcji meczetowej topografii pyta raz jeszcze; czy jestem wierzący. Raz jeszcze słysząc deklarację ateuszostwa rozpoczyna swoją opowieść. Wszystkie religie są równe i warte szacunku. Islam, tan prawdziwy, tego uczy. Bo islam jest systemem Windowsa. Judaizm pierwsza, wielka uniwersalna religia to taki Windows 2000. Po nim nastąpiło chrześcijaństwo, z niego powstał katolicyzm. Czyli Windows XP, ostatnią z wielkich religii jest islam czyli Windows Vista. Każdy nowoczesny człowiek wie co powinien wybrać.

            To nieprawda, że islam jest pełen zakazów, ogranicza osobowość, wyobraźnię człowieka. Wy chrześcijanie malujecie wizerunki Chrystusa, którego my  też uznajemy za proroka, też ikony z Matką Boską. I te ikony ograniczają waszą wyobraźnię do tylko takich wizerunków jakie malujecie. My muzułmanie zapisujemy naszego Boga. I każdy go sobie może wyobrazić inaczej. Nasz Allach jest wszędzie. Na dowód wszechobecności Allacha pisze imię jego po arabsku. I ten znak przykłada do kształtu mojego ucha. Allach jest z tobą, szepce mi do ucha.

            Czy u was można mieć cztery żony, wtrąca się drzemiący do tej pory deputowany Portugalczyk. W Turcji prawo nie pozwala, krzywi się, Ibrahim, ale zwyczajowo można mieć. Bywają regiony, gdzie więcej jest kobiet niż mężczyzn. Obowiązkiem mężczyzn jest opiekowanie się samotnymi kobietami, bo przecież mogłyby zejść na złą drogę, zostać prostytutkami. Można mieć nawet cztery, ale ważne by je tak samo traktować. A co z alkoholem, pytam czując już przybywającego przez ucho Najwyższego. Alkohol to świństwo, krzywi się Ibrahim jakby połknął szklankę „Baltic Vodki”. Islam wyklucza alkohol, bo to takie świństwo jak świnina.

            I tu koniec misji. Portugalczyk od dni paru marzący o melonach w szynce i chrupiącej świńskiej skórce traci zainteresowanie wizją czterech, legalnych żon. Ja syn dumnego polskiego narodu na dźwięk, że wódka to świństwo strzygę moimi, pełnymi boga uszami. Wódko Ojczyzno znów uratowałaś mnie przed zaprzedaniem się obcym kulturom. Znów ocaliłaś polskość we mnie, choć Allach na zawsze w uchu mym zostanie. Ale na szczęście uchem gorzałki nie wciągam.

            I tu Wasza Szeherezada opowieść przerwała. Jutro opowiem Wam jak w Trapezuncie piłem z księdzem w kościele. Katolickim jak najbardziej.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Kto nie pyta nie błądzi

piątek, 27 lipca 2007 11:40

            Nie pytajcie o termin przedterminowych wyborów. Jest już powszechnie znany. Najwcześniej za dwa lata. Kto z Was obstawia który?

            Nie pytajcie: Kto to? – jeśli wpadnie do Waszego domu grupa zamaskowanych osiłków. Krakowski właściciel kantorów zapytał. Usłyszał: „Centralne Biuro Antykorupcyjne”. Dalej goście zachowali się jak bandyci, co go pewnie nie zdziwiło, bo po akcji fałszowania kwitów przez CBA, społeczeństwo już wie, że oni używają bandyckich metod. Zresztą lepiej jest, kiedy wieczorni, albo poranni goście są bandytami. Ich ktoś jeszcze może zapłacić, sprawę naruszenia miru domowego wyjaśnić. A CBA spowiada się jedynie premierowi Jarosławowi.

            Nie pytajcie dlaczego Amerykanie nie wydali IV eRPe Edwarda Mazura. Chociaż minister- prokurator Zbigniew Ziobro już  pierś swoją do orderów wypinał. Nie pytajcie dlaczego w sobotnio-niedzielnym wydaniu proPiSowskiego „Dziennika” czytamy opinie Douglasa McNabba, szefa wielkiej amerykańskiej kancelarii adwokackiej zajmującej się ekstradycjami, który wykazuje marny materiał dowodowy wniosku złożonego przez IV eRPe. Zaś już w poniedziałek w tej samej gazecie czytamy, że ziobrowy wniosek był znakomity, tylko durny amerykański sędzia nie zrozumiał naszych przepisów.  Ucz się chamie niemyty przepisów IV eRPe, bo inaczej nie wejdziesz do cywilizacji białego  człowieka. No ucz się polskiego, bo resort IV eRPe miał problemy z tłumaczeniem wniosku na angielski. We wtorek, kiedy czytałem, że macki Ubekistanu sięgają nawet amerykańskich sądów, to nie dziwiłem się. Układ, wszędzie ten Układ!

            Nie pytajcie też dlaczego tak świetny minister-prokurator w jednym Ziobrze nie znalazł kont lewicy w Szwajcarii, choć to obiecał, choć jeździł tam. Nie pytajcie dlaczego ów Ziobro nie dostarczył do tej pory dowodów, tych „porażających” jak twierdził, na współpracę posłanki Małgorzaty Ostrowskiej z SLD z mafią paliwową. Może  one Ziobrze poraziły mózg? Nie pytajcie dlaczego, mimo że nie było dowodów na współpracę z „mafią węglową” Barbary Blidy, zapukali do niej rano agenci ABW?

            Nie pytajcie dlaczego prezydent Lech Aleksander z góry zgodził się na tarczę antyrakietową, a zaraz potem Amerykanie ogłosili, że zniesienia wiz dla Obywateli IV eRPe nie będzie. Choć prezydent IV eRPe obiecywał, że postara się załatwić przy każdym locie do Wielkiego Brata.

            Nie pytajcie dlaczego prezydent ustami ministra stanu od wizerunku Michała Kamińskiego przeprosił Ojca Chrzestnego Radia Maryja, a nie ów Ojczulek prezydenta Lecha Aleksandra?

            No i nie pytajcie mnie o relację z Turcji. Ona zawiśnie tu w poniedziałek.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

niedziela, 19 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  1 268 646  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

BIOGRAFIA PIOTRA GADZINOWSKIEGO

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu ...

więcej...

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu wykonywał wyjątkowo podłe zawody: posła, publicysty, pomocnika redaktora naczelnego i pomocnika piekarza. W Sejmie RP zwanym obecnie „sanktuarium demokracji” przechował się przez 3 kadencje. Bywał na posiedzeniach Komisji Kultury, Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, Łączności z Polakami za granicą W Sejmie RP, Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy i Parlamencie Europejskim. Współtworzył ustawę o kinematografii. Oznaczono go orderem zasłużony kulturze „Gloria Artis”. Autorzył i współautorzył sześciu książkom publicystycznym i satyrycznym. Znający go dobrze uważają, że lepiej mówi niż wygląda i lepiej pisze niż mówi. Przeczytaj bloga, a będziesz zaskoczony.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1268646

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Wiadomości