Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 455 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Co z układem w Watykanie ?

wtorek, 24 czerwca 2008 12:46

             Dyskusja o bolkowatości Wałęsy obrzydliwą jest.  Raz jeszcze dowodzi jakże obłudne jest nasze społeczństwo, a ściślej  elity kształtujące opinię publiczną. Jeszcze niedawno ci sami ludzie wymagali ,  by kochać Wałęsę bezgranicznie, bezrefleksyjnie. Każda jego krytyka była godzeniem w  świeżoodzyskaną  niepodległość. Teraz wielu z jego kochanków, jego dawnych  trębaczy nakazuje  społeczeństwu znienawidzić  Lecha. Bo był tajnym kapusiem   SB   i tajnym tatusiem układu III RP.    Spłodzonej z jawnym agentem Kiszczakiem, szpionem sowieckim Kwaśniewskim i  ekspozyturą  żydokomuny Michnikiem.

        W Polsce brakuje politykom, publicystom  dystansu  do siebie, rzadko spotyka się autoironię. Lubimy żartować z innych, poszydzić też,  ale  nigdy z siebie.   Nasi przywódcy, idole świętymi muszą być. Bez skazy najmniejszej. Wystarczy jedna rysa i cała świętość,  ta medialna bańka -pryska. A  jeśli już ktoś publicznie pokaże własne słabości to do piekieł medialnych strącany jest.

       Przeczytałem, że nici z szybkiej  beatyfikacji JP2.  Cudów w Watykanie nie ma, Polacy nie moga liczyć na specjalną protekcję , procedurę po znajomości. Zapowiadanego przez media już na jesieni nowego świętego Jana Pawła - Pierwszego Papieża Polaka nie będzie.

          I co teraz ? Kto winien ? Czekam , aż nieustraszeni pogromcy " Układu " wezmą  teraz  na celownik ten  antypolski  "  Układ "    w Watykanie. Bo przecież tylko " Układ" winien jest,  że polski idol nie jest jeszcze  globalnym świętym.

         Podobnie inny " układ" winien jest, że fabrykę Mercedesa zbudują na Wegrzech, a nie w Polsce, a siedzibę euroinstytutu nowoczesnej techniki w Budapeszcie. 

            Polak nie przyjmuje do wiadomości, że Polacy moga coś zawalić, źle zagrać. Winni są zawsze obcy, zwykle sędzia.  Na EURO 2008 zawinił Anglik ,  nie my. W  Watykanie sekują nas obcy księża.  I tyle.

           A przy okazji informuję, że nie znaleziono dowodów na nielegalne finansowania kampanii Aleksandara Kwaśniewskiego  z datków " mafii weglowej" .     Nie znaleziono też tajnych kont polityków lewicy w Szwajcarii. Ale o tym media nie chcą informować.



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

JAK POLUBIŁEM WAŁĘSĘ

środa, 11 czerwca 2008 12:47

     O nieślubnym dziecku Lecha Wałęsy dowiedziałem się w 1993 roku. Współredagowałem wtedy tygodnik " Nie". Wałęsa był wtedy bohaterem każdego numeru, bo drwiliśmy z niego na potęgę. Jako jedyni w tak masowej skali, bo wówczas w Polsce  krytyka prezydenta Wałęsy była dziennikarską odwagą. Ale tej informacji, jak paru podobnych  innych, nie opublikowaliśmy. Z dwóch powodów.

     Drugi to słabiutkie udokumentowanie prawdopodobnego ojcostwa ówczesnego prezydenta.   Ale ten mankament był do pokonania przy odrobinie woli i chęci do żmudnej pracy. Zadecydował pierwszy powód - uznaliśmy, że jako pismo polityczne powinniśmy walczyć z politykiem Wałęsą  politycznymi metodami, na polityczne argumenty. Fakt , że  urokliwy kawaler Wałesa mógł mieć nieślubne dziecko,  jak niejeden wówczas kawaler, nie miał nic wspólnego z Wałęsą politykiem. Zwłaszcza ,  że w kwestiach moralności i seksu prezentował on zawsze nieortodoksyjny " chłopski rozsądek" , daleki niekiedy od fanatycznych katoli.

     Walczyliśmy  wtedy z Wałęsą na wszystkich możliwych frontach. Nawet za granicą. Pamiętam , że dostałem  się  na konferencję prasową w Kopenhadze w czasie której protestowałem, że w kraju dziennikarzy  " Nie" na takie nie wpuszczają.

     Wtedy widziałem  prezydenta Wałęsę w  akcji . W dwóch różnych sytuacjach. Podczas spotkania z biznesmenami był beznadziejny. Nie potrafił konkretnie odpowiadać na pytania o rozwój gospodarki, mylił fakty.    Z opresji ratował go tłumacz udzielając czasem prawidłowych odpowiedzi  za niego .    Za to podczas spotkania z członkami Towarzystwa Nauk Politycznych w wielkiej sali Atheneum prezydent Wałęsa okazał się wielki.  Znakomicie panował nad salą, świetnie ripostował,  zachwycał swoimi , przysłowiowymi, powiedzonkami. Kupił kilkuset ludzi po 10 minutach,  po dwóch godzinach żegnano go wielkimi brawami. 

      Wtedy pierwszy raz polubiłem Wałęsę.  Lubić go zacząłem bardziej i bardziej,  kiedy przestał być prezydentem. Początkowo próbował grać politycznie, ale szybko zmądrzał i przemienił się w ciekawego  komentatora sceny politycznej. Pogodził się z    nową rolą. Nie zgorzkniał, potrafił celnie podpowiadać. Nie mścił się.  Mógłby być mentorem umiarkowanej prawicy, ale  szybko  właśnie z prawej strony zaczęto go zwalczać.   Chociaż  jego wpływy i rola polityczna malały. A może właśnie dlatego prawica przystąpiła do rozwalania Wałęsy ?

     Dzisiaj z obrzydzeniem patrzę jak Lech Kaczyński, człowiek który na  plecach Wałesy dostał się do pierwszej ligi politycznej, teraz pluje na niego. Z jeszcze większym obrzydzeniem patrzę  na młodziaków z IPN-u, którzy z komsomolską gorliwością saczą jad - informacje, że bohater miał chwile słabości. I podpisał kwity o współpracy z SB.  Albo miał nieślubne dziecko.  

     Łatwo być  odważnym dziś. Łatwo zwalczać polityka  bez wpływów. Emeryta.

  


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

PRZYSŁOWIOWA POLSKA GOŚCINNOŚĆ

sobota, 07 czerwca 2008 9:18

          W Polsce anykomunizm to fundament poprawności politycznej. Ponieważ komunizmu u nas nie ma, a w Europie komunizm  też się nie przelewa ,   to  zbawieniem dla krajowych antykomunistów są Chiny. Nadal zwiące się komunistycznymi, choć  komunizmu , zwłaszcza tego naszego ,  europejskiego   nigdy tam nie było.  A od 20 lat już nie ma.

         Przodownikiem   krajowej walki z   'komunizmem chińskim"  jest " Gazeta Wyborcza".

          Wczoraj odkryła   " chiński żywy towar" i dała go na pierwszą stronę. Reportaż o chińskich robotnikach pracujących na polskiej budowie.    Pracujących po 10 godzin, w soboty,  i nawet w niedziele  .Winni temu są,  zdaniem " Gazety",  agenci chińskiej bezpieki pilnujący Chińczyków  i polskie firmy sprowadzające chińskich robotników do pracy.  No i  " komunizm " panujący w Chinach.

    Ponieważ znam Chiny,  Azję Południowo- Wschodnią to zaczniemy od tamtejszych realiów z których dziennikarska sensacja została  wyprana.

      Chiński robotnik zarabia u nas  na rękę  300- 500  USD, czyli około 900 złotych. Czyli mniej niż połowę zarobków Polaka.    " Gazeta " nie wspomina,   że te 300 USD to 2100 chińskich juanów. W Chinach  robotnik  rekrutowany ze wsi  zarabia miesięcznie 400- 600  juanów. Prowincjonalny nauczyciel 700- 800 juanów. Chiński robotnik żyje  w  warunkach jeszcze gorszych niż w Polsce. W Azji praca w sobotę to normalka, praca w niedzielę też. Tam praca to życie. Pojęcie  " czasu wolnego od pracy " na azjatyckiej prowincji, czy to  w   " komunistycznym " Wietnamie, czy to w " demokratycznej " Korei Południowej jest nieznane.

     Największe oburzenie reporterów " Gazety " wywołali   dwaj chińscy nadzorcy , mianowiani chińskimi ubekami, pilnujący robotników chińskich. Bo m.in  zabrali robotnikom do depozytu  paszporty.

        Nie oburzyło za to "Gazety " , że rząd polski  od lat  nie ma polityki migracyjnej.      Polska chciałaby  zbudować infrastrukturę  niezbędną dla naszej europejskości chińskimi rękami, ale Chińczykami  i innymi migrantami    brzydzi   sie .     Od miesięcy czekamy na decyzje rządowe otwierające polski rynek pracy dla migrantów.   Bo stan  obecny dodatkowo  sprzyja wyzyskowi chińskich robotników. 

       Wyzyskiwanych nie przez " komunizm" , bo tego w Polsce nie ma , lecz ukochany przez poprawnych krajowych dziennikarzy wolny, kapitalistyczny rynek.  A   przy okazji -   paszporty Chińczykom   nadzorcy zabierają, bo władze polskie trzęsą portkami ,  że któryś z Chińczyków zapragnie wybrać wolność w RP ,  albo w innym kraju UE.   Ale w "Wyborczej  " nie spotkałem apelu,  by otworzyć nasz kraj dla pragnących wolności Chińczyków. 

     Jeszcze niedawno Polacy byli Chińczykami w Europie Zachodniej. Szybko o tym zapomnieliśmy. Teraz media zamiast naciskać na polskie władze,  by umożliwiły migrantom legalną pracę w Polsce,  to ostrze krytyki kierują przeciwko organizatorom pracy  dla pragnących jej migrantom. 

        Organizatorów, nadzorców  trzeba kontrolować , stale, rutynowo, ale to  nie oni    winni  są   tylko złym warunkom pracy i  wyzyskowi  chińskich robotników.  To rząd polski, polski parlament odpowiadają  za to.

     I na koniec jedno.   " Wyborcza" zacytowała właściciela ośrodka  w którym  mieszkają chińscy robotnicy. Powiedział on : " Zimą , kiedy tu jeszcze gotowali, śmierdziało anyżem. Powiedziałem, że nie chcę, to gotują na budowie".    I to jest ta tradycyjna polska gościnność. Anyżem mu zaśmierdziało to won, niech  sobie  bydło gotuje na budowie. Fakt,  że bydło płaci ze swych zarobków za gościnność i nie ma prawa do gotowania w miejscu zamieszkania nie wzburzył  reporterów.  Tego nie wyróżnili, nie skomentowali.No, ale  to  jest właśnie ta  polska tolerancja na  azjatycki smród.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 27 maja 2017

Licznik odwiedzin:  1 254 250  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
30      

BIOGRAFIA PIOTRA GADZINOWSKIEGO

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu ...

więcej...

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu wykonywał wyjątkowo podłe zawody: posła, publicysty, pomocnika redaktora naczelnego i pomocnika piekarza. W Sejmie RP zwanym obecnie „sanktuarium demokracji” przechował się przez 3 kadencje. Bywał na posiedzeniach Komisji Kultury, Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, Łączności z Polakami za granicą W Sejmie RP, Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy i Parlamencie Europejskim. Współtworzył ustawę o kinematografii. Oznaczono go orderem zasłużony kulturze „Gloria Artis”. Autorzył i współautorzył sześciu książkom publicystycznym i satyrycznym. Znający go dobrze uważają, że lepiej mówi niż wygląda i lepiej pisze niż mówi. Przeczytaj bloga, a będziesz zaskoczony.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1254250

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl