Bloog Wirtualna Polska
Są 1 264 024 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Premier do zupy

poniedziałek, 25 czerwca 2007 12:13
            Mieli Kaczyńscy umierać za „pierwiastek”, owo najlepsze na świecie rozwiązanie. Nadęli się, nabzdyczyli. Następnie „pierwiastek” odpuścili jeszcze przed pierwszym dniem negocjacji. Bo to zwykła blotka była. To czemu siadali do gry z „blotkami” pierwiastkowymi”? Na cud liczyli? Że kota ogonem odwrócą i każde rozwiązanie swoim sukcesem ogłoszą?            Premier Jarosław rzec raczył, że blotki mając jego brat wygrał szlema. W cóż on grał, że kompromis, przyzwoity zresztą, szlemem dumnie nazwał? Zresztą wysłany tam brat Lech Aleksnader w grze jako partner nie uczestniczył. To Sarkozy i Blair ustalili pulę wygranych, a prezydent Lech Aleksander, niczym sprawna sekretarka, obu polityków połączył z bratem decydentem. Tylko prezydent RP bowiem zna sekretny numer telefonu brata-premiera. W USA prezydent nosi ze sobą kody atomowe, w IV RP głowa państwa nie rozstaje się z numerem ratunkowym do brata.            Gdzie są dziś ci mędrcy, eksperci, ci prorządowi i jednocześnie, rzecz jasna niezależni, publicyści, którzy przysięgali, że nie ma lepszego rozwiązania niż „pierwiastek”. Czy czują się durniami, czy też wiedzą, że wygrali „Wielkiego Szlema”. Nie dostrzegają stylu w jakim polska delegacja negocjowała, nie widzą, że po takich zagrywkach trudno będzie w przyszłości z reprezentantami Polski negocjować, bo jak im wierzyć skoro w czwartek deklarują zbiorowe umieranie, a w sobotę już im się odechciewa.             Kiedy prezydent, niczym pan Zagłoba, wyprowadzał UE w pole, brat premier Jarosław zaparł się i nie chciał gadać ze strajkującymi pielęgniarkami. Potraktował je jak Boguś Linda kobietę w „Psach”. Pretekst znalazł prosty – „Banda Czworga” okupuje mu Kancelarię. No, a co mają zrobić, skoro premierowi nie można wierzyć. Przecież miał bronić „pierwiastka” jak niepodległości, a potem wykręcił się kocim ogonem.             Obie strony poszły w zaparte. Premier stawia warunki rozmów niemożliwe do przyjęcia, pielęgniarki wiedzą, że jeśli z kancelarii wyjdą, mogą sobie koczować w Alejach Ujazdowskich do usranej śmierci. Bo premier zacznie mamić społeczeństwo referendum w sprawie podwyżki podatków i do rozmów nie usiądziemy.                  Ktoś ustąpić musi. Niestety to Sarkozyego ani Blaira nie ma. Ale jest jeszcze dobre wychowanie. W Polsce każdy dobrze ułożony chłopiec wie, że kobietom należy ustąpić. Po tym poznaje się w Polsce mężczyznę. W sobotę pomagałem młodym lewicowcom z SLD i SdPL w namiocie żywieniowym. Serowałem zupę dla protestujących pielęgniarek i osób je wspierających. Był rosół wywarzony przed redaktora Piotra Najsztuba, były jarzynowa i pomidorowa z warszawskich szpitali. Pomidorówkę bracia Kaczyńscy uwielbiają. Premier, miast iść w zaparte, mógłby zjeść z pielęgniarkami na talerz zupy. Zupę pokoju. Dobrą na zaparcia. Bo potem wszystko rozlać się może.  
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Jakże łatwo umierać

piątek, 22 czerwca 2007 12:44
 

            No i wiem już czemu Donald Tusk tak ochoczo poparł braci Kaczyńskich ruszających na szczyt unioeuropejski. Lech Aleksander z miną pokerowego gracza wyciągnął asa z rękawa. Od piątku rano nie umieramy już za system „pierwiastkowy”, lecz za stary „nicejski”. „Nicea albo śmierć”- grzmiał Jan Maria Rokita i wygrzmiał sobie. Ci, którzy tak dzielnie przekonywali prawdziwych Polaków, że pierwiastek jest naj naj, naj muszą teraz o najlepszym systemie zapomnieć. To była tylko zmyłka przebiegłych braci. Hura, hura, hura! Znów udało się Polsce tych unioeropejskich frajerów oszukać. Ciekawe jaką minę ma teraz ta stara Niemra, ten nadęty Sarko, ten zlewicowany Włoch. Niech poczują siłę polskich panów Kaczyńskich.

            System nicejski obowiązuje dziś. Blokując traktatowy kompromis, Polska przedłuży jego obowiązywanie. Co wygra na tym? Cóż z tego, że zachowa więcej „głosów ważonych” niż w proponowanym przez większość systemie nowym, jeśli taką polityką skaże się na samoizolację?

            Właśnie przegraliśmy w europarlamencie bój o definicję „wódki”. Z wódką żartów nie ma. Rozszerzenie listy surowców, z których będzie można produkować euro wódkę nie tylko zaszkodzi renomie naszego, narodowego trunku. Tańszy spirytus produkowany z owocowych odpadów szybko odczują polscy rolnicy. I na nic zaklęcia, etykiety w rodzaju „polska wódka”. Bój nie był o koneserskie smaki, lecz o masówkę. I tu wicepremier, minister Andrzej Lepper przegrał. Przegrała rządowa nieumiejętność organizowania większości w UE. Boję się, że utrzymanie „Nicei” niewiele nam pomoże, jeśli i tak zawsze pozostaniemy samotni, albo w mniejszości.

            Armia nasza jest zwycięska, o tym każdy wie. Tyle, że w Afganistanie nie może zwyciężać, bo nie ma czym. Znów „ze znakiem Orła i Pogoni poszli nasi w bój bez broni”. Wojsko do walki z talibami wysłaliśmy, ale broń nie doszła. Jedenastu żołnierzy ma wrócić do kraju, bo nie chcieli patrolować w słabo opancerzonych samochodach. Nie ma śmigłowców transportowych, wojsko czeka na dosłanie granatników automatycznych. Z pomocą zaoferował się Izrael. Nieźle się kapelani będę musieli natrudzić, by pokropić niechrześcijańskie lufy. Kiedy zaczną kropić pierwsze trumny?

            Internauta nie zamawiał budzenia, ale o 6 rano zapukała do niego policja. Jego i komputer przewieziono na komendę, tam zaproponowano mu grzywnę i wiezienie w zawieszeniu. Rzecz nie działa się w Chinach, tylko w IV RP. Internauta zamieścił w sieci fotomontaż. Głowę Stalina z korpusem Jezusa Miłosiernego. Rodacy okazali się niemiłosierni, donieśli na policję, a ta po sieci trafiła do artysty. Ma odpowiadać za obrazę uczuć religijnych. Czy Polsce Józef Stalin jest obiektem kultu?

            Źli ludzie mówią, że krajowa policja taka jest niemrawa. A w Toruniu obrażacza wyłapała pewnie z narażeniem życia.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Pomnik Poronionego Pierwiastka

poniedziałek, 18 czerwca 2007 11:18

W Brukseli nikt już nie pyta o sytuację w Polsce. Rejestruję jedynie grzecznościowe wyrazy współczucia, westchnienia: „Ach te okropne bliźniaki”. W Brukseli uczestniczyłem w zeszły poniedziałek i wtorek w spotkaniu parlamentarzystów Unii Europejskiej, pogaduchach o przyszłości Wspólnej Europy.

            O stanowisko Polski też nikt nie chciał już pytać. System „pierwiastkowy” liczenia głosów jest tam znany. I powszechnie nie popierany. Podczas całodniowych obrad słyszałem za to dezaprobatę dla Polski, która z niezrozumiałych powodów chce wysadzić kompromis w sprawie traktatu konstytucyjnego. Były też kąśliwe uwagi, skoro Polska chce być samotną wyspą w Unii, skoro jako jedyna jedzie pod prąd, to może wypiszecie się z tej Unii?

            W Brukseli nikt z Polski nie przekonywał do „pierwiastka” Kaczyńskich, bo nie było tam reprezentantów koalicji rządzącej. To nie pierwsze spotkanie zagraniczne bez ich udziału. Lekceważenie zagranicznej opinii publicznej, czy brak tylko czasu, prymat spraw krajowych?

            Pani minister Fatyga spotkała się z członkami sejmowej Komisji Europejskiej, a dzień później, w piątek z całym Sejmem. Mówiła długo, tajemniczo, zawile. Po jej wypowiedziach wiedziałem mniej, niż przed, choć miały być to spotkania wyjaśniające. Nie dowiedziałem się dlaczego żaden z małych i średnich krajów nie popiera polskiego „pierwiastka”, skoro jest on tak dla nich korzystny? Czy wszyscy ulegli czarowi Niemiec, czy tylko państwo Kaczyńscy ujawniają swą antyniemiecką obsesję?

            Jeszcze w czwartek posłowie PO z Komisji Europejskiej byli przeciwko „pierwiastkowi” Kaczyńskich. Następnego dnia zagłosowali za uchwałą wspierającą działania rządu. Czym Jarosław Kaczyński przekonał Donalda Tuska, że Platformersi zrobili taki zwrot? Czy „pierwiastek” to tylko gra Kaczyńskich, żeby uzyskać coś innego? Co? W wypowiedzi minister Fatygi padło sformułowanie o niezgodzie na prymat prawa unijnego nad krajowym? Czy za to Kaczyńscy przehandlują „pierwiastek”? Za co innego go przehandlują? Muszą przecież go sprzedać, bo doskonale wiedzą, że nikt w UE, poza miękkim poparciem Czechów, tego rozwiązania nie chce. A w demokracji nie wystarczy mieć rację, trzeba mieć większość popierającą nawet najwspanialsze rozwiązanie.

            Szukam racjonalności w grze „pierwiastkiem” A może to tyko ciąg dalszy kampanii wyborczej PiSu kreujący braci Kaczyńskich jako jedynych, którzy się Unii nie kłaniają? Bo jeśli Kaczyńska propozycja padnie, to będzie można wciskać „ciemnemu ludowi” kit, że walczyliśmy do końca. Jak podczas Powstania Warszawskiego. Przegraliśmy nie dlatego, że szans nie było, ale dlatego, że wszyscy nas zdradzili. Za to ocaliliśmy swoją polskość, swoje Wartości. I tylko Kaczyńscy to gwarantują.

            SLD nie poparło rządu Kaczyńskich w sejmowej uchwale. Nie mogłem głosować za, bo nie rozumiem tej polityki, a rząd nie uczynił nawet kroczka, by cokolwiek wyjaśnić. Słyszę, że był to błąd polityczny, bo rząd to taka reprezentacja kraju, i jak gra za granicą to trzeba jej kibicować, niezależnie od tego jak gra. Ale ja nadal nie wiem w co ta reprezentacja gra!

            W Brukseli usłyszałem niepokojące pomruki. Skoro Polska nie chce kompromisu w sprawie traktatu, to inne kraje też na kompromisy z Polską zgadzać się nie będą. W piątek pytałem rząd o VAT na książki. Do końca tego roku obowiązuje jeszcze stawka zerowa. Jeśli rząd nie zacznie negocjacji z UE to od przyszłego roku VAT będzie siedmioprocentowy, czyli książki będą droższe. Z ust rządowych usłyszałem, że to nie problem. Może się uda stawkę utrzymać, a jeśli nie, to rząd stworzy specjalny fundusz dopłat dla bibliotek publicznych. Czyli rząd VAT na książki już odpuścił, a opinię publiczną oczaruje funduszem dopłat.

            Wykształciuchy zapłacą więcej. Zresztą, po co w IV RP tanie książki? Wystarczą te do nabożeństwa.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 22 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  1 262 707  

Kalendarz

« czerwiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

BIOGRAFIA PIOTRA GADZINOWSKIEGO

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu ...

więcej...

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu wykonywał wyjątkowo podłe zawody: posła, publicysty, pomocnika redaktora naczelnego i pomocnika piekarza. W Sejmie RP zwanym obecnie „sanktuarium demokracji” przechował się przez 3 kadencje. Bywał na posiedzeniach Komisji Kultury, Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, Łączności z Polakami za granicą W Sejmie RP, Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy i Parlamencie Europejskim. Współtworzył ustawę o kinematografii. Oznaczono go orderem zasłużony kulturze „Gloria Artis”. Autorzył i współautorzył sześciu książkom publicystycznym i satyrycznym. Znający go dobrze uważają, że lepiej mówi niż wygląda i lepiej pisze niż mówi. Przeczytaj bloga, a będziesz zaskoczony.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1262707

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl