Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 243 455 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

O roku ów !

środa, 30 grudnia 2009 14:01

Rok 2009 był stracony dla polskiej polityki.

Zdominował ją styl pana posła Palikota, czyli banalizacji wszelkich problemów naszego państwa.  I jednoczesnego odkładanie wszelkich, niepopularnych decyzji na później. Kierowania uwagi opinii  publicznej na sprawy drugorzędne, personalne. Na przykład  rozwiązanie zagadki; czy prezydent Lech Aleksander Kaczyński pije czy nie.

Winston Leonard Spencer Churchill pił o wiele więcej niż Lech Aleksander Kaczyński, ale nie tylko dlatego był lepszym politykiem i mężem stanu.

Rok 2010 może być stracony dla polskiej polityki.

                    Chyba, że :

Prezydent Lech Aleksander Kaczyński wystartuje, wbrew sondażom opinii publicznej. I przegra sromotnie. Wtedy skończą się awanturki gruzińskie, antyrosyjskie fobie,  cała archaiczna, nieskuteczna polityka wschodnia Dużego Pałacu. Odchodzącemu prezydentowi warto podziękować za weta ratujące publiczną służbę zdrowia i publiczne media przed prywatyzacyjnymi zakusami Platformiarzy. I negatywne , trzeźwe jak rzadko w jego polityce zagranicznej, stanowisko w sprawie uznania „ niepodległości „  Kosowa.

Premier Donald Tusk nie wystartuje w wyborach prezydenckich. Zwycięskiego w wyborach prezydenckich kandydata PO wybiorą specjaliści od marketingu politycznego i zostanie nim Bronisław Komorowski. Człowiek zaprawiony już, jako obecny marszałek Sejmu RP, w pełnieniu funkcji reprezentacyjnej i posłuszeństwie dla desygnującego go na zaszczytną funkcję kierownictwa partii. Człowiek na konstytucyjną miarę prezydenta RP.

Tusk nie może zostać prezydentem, chociaż lubi się nie przemęczać w pracy. Premierem być musi, bo w Polsce premier ma, jak rzekł klasyk Zbigniew Siemiątkowski, magiczny długopis dla najważniejszych, personalnych  nominacji. Premier ma prawdziwą władzę. Taką już Tusk poczuł, pokochał,  i z własnej woli nie odda jej.

Tusk musi też dalej rządzić i kierować Platformą Obywatelską. Jako premier może być szefem partii politycznej. Jako prezydent też. Ale wtedy będzie tylko jej malowanym szefem. Bo władzę ma premier. To spowoduje, że obecnie cicho skłócona PO może podzielić się na jawne frakcje. Poza tym  obywatele RP znielubią Tuska za łączenie funkcji przywódcy partii z wykonywaniem zawodu głowy państwa polskiego. Obywatele RP lubią żyć w obłudzie politycznej, w chęci posiadania  „ Prezydenta wszystkich Polaków". Ideałem takiego prezydenta była Jolanta Kwaśniewska, która bywała nim przy mężu.

Prezes Jarosław Kaczyński przegra sromotnie wybory prezydenckie. Bo z lojalności do brata swego nie wystawi innego kandydata, takiego który przegra mniej sromotnie. Bo wie, że wyborów prezydenckich on Jarosław Kaczyński już nigdy nie wygra. Ale przegra je, by przegraną zmobilizować jak największą grupę Wyborców do głosowania na kandydatów PiS w wyborach samorządowych i parlamentarnych.

Z przyszłorocznych wyborów najważniejsze dla partii politycznych są samorządowe i przyśpieszone parlamentarne. W samorządach jest obecnie najwięcej realnej władzy. W samorządach jest więcej pieniędzy, dzięki dotacjom UE, niż w uchwalanym przez Sejm RP corocznym deficycie budżetowym. Najwięcej też stanowisk do obsadzenia dla lokalnych, partyjnych polityków i polityków  udających bezpartyjnych. Dla partii politycznych udział we władzy samorządowej to najskuteczniejsza możliwość zrealizowania swych programów. Dlatego ważniejsze będą w 2010 roku wybory prezydentów miast, niż prezydenta RP.

Od wyborów prezydenta RP ważniejsze dla partii politycznych będą też parlamentarne. Każdy dobry wynik dla każdej partii politycznej to nie tylko szansa na rządzenie lub współrządzenie. To szansa na dotacje budżetowe, czyli możliwość funkcjonowania przez następne lata.

Zatem Lech Aleksander Kaczyński walczyć będzie w 2010 roku nie o swoją prezydenturę, lecz o mandaty dla radnych, fotele wójtów, burmistrzów i prezydentów miast oraz mandaty poselskie dla kandydatów partii Jarosława Kaczyńskiego. I zdołuje ich szanse. A przynajmniej wielu z przegranych kandydatów będzie miało świadomość, że brat prezesa im zaszkodził. I wielu wygranych też.

PiS osiągnie niezły wynik w samorządowych i parlamentarnych, ale i tak je przegra. PiS pod kierownictwem Jarosława Kaczyńskiego jest partią niezdolną do koalicji, skazaną na wieczną opozycyjność. Tylko LPR i  "Samoobrona"  były gotowe wejść w koalicję z politycznym kanibalem Jarosławem Kaczyńskim i zapłaciły za to totalną klęską.

W samorządach zwycięska PO będzie współrządzić z SLD lub PSL. W Sejmie zwycięska PO będzie musiała  posiłkować się niePiSowską prawicą i PSL- em. W razie najgorszego wyniku będzie musiała stworzyć rząd mniejszościowy podtrzymywany w parlamencie przez PSL, SLD i niePiSowską prawicę. Aż do rozłamu w PiSie. I stworzenia wtedy POPiSu. Ale już bez braci Kaczyńskich. Bo przegrana Lecha Aleksandra Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich i brak zdolności koalicyjnych Jarosława Kaczyńskiego przyniesie bunt młodych wilczków w PiS. Oni wygryzą prezesa Jarosława. I to będzie koniec tego PiS- u. To już będzie nowa formacja.

PO będzie potrzebowała koalicjantów, bo za dobry wynik w wyborach prezydenckich i samorządowych zapłaci słabszym wynikiem w parlamentarnych. Bo obywatele RP nie lubią monopolu władzy. I już nie boją się panicznie recydywy władzy braci Kaczyńskich, czym straszy ich nadal PO. Zresztą słaby wynik Lecha Aleksandra Kaczyńskiego sprawi, że ten irracjonalny już dziś strach minie.

SLD w wyborach samorządowych i  parlamentarnych osiągnie kilkunastoprocentowy  wynik. Podobnie jak Jerzy Szmajdziński w prezydenckich. To da Sojuszowi współrządzenie w samorządach i opozycję w parlamencie. I czas na tworzenie nowoczesnej lewicy.  Taki dualizm wymagać będzie wyjątkowo sprawnej intelektualnie  reprezentacji parlamentarnej. Pilnującej lewicowych wartości, odpornej na pokusy ulegania rządzącej koalicji.

PSL utrzyma to co ma. Nadal będzie atrakcyjnym dopełniaczem większości rządzącej na szczeblu lokalnym i centralnym.

SD pod przewodem zdolnego Pawła Piskorskiego zaistnieje w samorządach. Andrzej Olechowski zrezygnuje z walki wyborczej przed pierwszą turą wyborów parlamentarnych. Dostanie bowiem propozycję  „ służby państwowej „  od Donalda Tuska.

 Zaszczytną, bo zagraniczną.

Rok 2010 i wiosna 2011 to ostatnie sukcesy obecnej, zabetonowanej, odpornej na nowe partie polityczne sceny politycznej. Następne wybory  odbędą się już z udziałem nowych partii politycznych i  aktorów.   

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Najważniejszy jest człowiek

niedziela, 20 grudnia 2009 19:16

Krajowa Konwencja Programowa SLD zwać się powinna personalną.

Ucięła spekulacje medialne o chwiejności, o zagrożonym przywództwie Grzegorza Napieralskiego.

Przytuliła ojca marnotrawnego Leszka Millera.

Pogłaskała ojca plotkującego Józefa Oleksego.

Znalazła zajęcie dla ojca ojców Aleksandra Kwaśniewskiego.

Namaściła na Kandydata wicemarszałka Jerzego Szmajdzińskiego.

Ogłosiła -  SLD wraca do zgody, skupia szeregi. Każdy głos na wagę mandatu.

Mandatu przede wszystkim samorządowego. Rola Szmajdzińskiego jest jasna - promocja SLD i kandydatów Sojuszu w wyborach samorządowych. Przy okazji też dobry wynik w wyborach prezydenckich. Zaliczka dla SLD na wybory parlamentarne.

Wybory prezydenckie mogą być jednak ekscytujące, zwłaszcza, kiedy nie wystartują Donald Tusk i Lech Aleksander Kaczyński. Zniechęceni spadającymi notowaniami, wypaleni stałą walką ze sobą.

Wtedy wystartują ich zmiennicy. Też po to, by wspomóc swe formacje w wyborach samorządowych i przyśpieszonych parlamentarnych. W Polsce władzę ma premier, a pieniądze do wydawania i wyrywania są w samorządach. Wybory prezydenckie są drugorzędne. Choć prestiżowe dla formacji politycznych .

Prezydent  to tylko pięknie ufryzowany zawór bezpieczeństwa. Lepiej gdyby nie był nim polityk przesadnie ambitny. Wtedy nastąpić może recydywa „szorstkiej przyjaźni", lub obecnej „ polityki miłości".

Krajowa Konwencja Personalna była sukcesem Grzegorza Napieralskiego. Dowiódł, że jest  skuteczny w polityce wewnątrz partyjnej. W przyszłym roku okaże się czy będzie równie skuteczny, wraz z kierowanym przez siebie Sojuszem, na zewnątrz. W czasie bliskich już trój wyborów.

PS. Gorąco zachęcam do wyrażania opinii. Przypominam, że paskudzące w komentarzach paskudztwo można łatwo ominąć.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Ta karczma się Rzym nazywa !

wtorek, 15 grudnia 2009 10:37

  Zauważył ich kątem oka, kiedy rano kupował bajgielki. Dwa. Wczorajsze, ale rozmoczone w mleku zawsze odzyskiwały miękkość i smak. No i tańsze o 45 groszy za sztukę.

   Poczuł delikatne uderzenie w kark i słodkość przytkniętej do ust tkaniny. Ciemność.

-Nelly, Nelly nie zapomnij nakarmić słonia !- próbował krzyknąć, choć wiedział, że Nelly pędzi teraz do stolicy na posiedzenie Sejmu RP. Rozsiadła się pewnie w przedziale pierwszej klasy, bo ma darmowe przejazdy. Jęknął zawistnie.

   Ocknął się w sunącym po autostradzie terenowcu. Błyskawicznie uruchomił swój analityczny umysł. Szybko zauważył, że ręce ma wolne i może spokojnie oddychać ustami. Nie ma worka, ani nawet czarnej opaski na oczach. Tylko naciągnięty mocno, aż na nos kapelusz.

   Zdjął go dyskretnie. Długo szukał właściwego miejsca dla niego. W końcu  wypatrzył gustowny wieszaczek. Wygładził przed powieszeniem. Odetchnął. Skoncentrował się na obserwacji bieżącej. Rytmiczna, gładka jazda samochodu nie pozostawiała wątpliwości na jakiej drodze się znalazł.

  -Ratunku ! Niemcy mnie biją !- wrzasnął z sił wszystkich.

   Poczuł delikatne uderzenie w kark.

  -Tylko nie Niemcy ! Przeproś chamie !- usłyszał nienaganną polszczyznę nienagannie wydobywającą się z ust o nienagannym semickim kształcie. Twarz porywacza, wypisz wymaluj z przedwojennych obrazków „Rycerza Niepokalanej", też nie pozostawiała wątpliwości. Zwłaszcza dla intelektualisty z Krakowa.

  -Kim jesteście oprawcy ? -zapytał mimo to głupio, niczym w polskim serialu.

  -Tylko nie oprawcy - usłyszał dumne zaprzeczenie - pułkownik Iksman. Pozostali to moje elitarne komando. Mogę przedstawić znakomite referencje. Ale najlepiej o nas świadczą nasze czyny. Na pewno słyszał pan o sprowadzeniu Eichmanna ...

  -Jestem krakowskim intelektualistą. Wychowałem się na  "Polityce" Rakowskiego - porwany przyznał się z lekkim zażenowaniem- czemu robicie to dla Niemców ?

   Na pięknej i mądrej twarzy niedoszłego premiera z Krakowa pojawił się bolesny grymas.

  -Przeszłość odkreśliliśmy grubą kreską - rzekł pułkownik Iksman - a pan jest dowodem szczerości naszych chęci pojednania z demokratycznymi, zdenazyfikowanymi Niemcami.

  -Ile wam zapłacili ? - zapytał podchwytliwie Jan Maria Władysław.

-Tajemnica handlowa - rzekł pułkownik- żaden z nas tego nie wysypie. Mogę powiedzieć jedynie, że mam kontrakt gwiazdorski. Niemcy cenią pana. No i swoja markę. Państwa skutecznego prawa.

  -Uważajcie z Niemcami. Też miałem z nimi kontrakt gwiazdorski, w polskiej intelektualnej edycji „ Bild Zeitung". Ale upadli i nie wypłacili mi jednej średniej urlopowej. Faszyści !!!!!!!! -  zatrząsł się z oburzenia czołowy analityk polskiej sceny politycznej.

  -Nie rozmawiasz z amatorami - odparł dumnie pułkownik Iksman - wzięliśmy wszystko z góry.

   Natarczywy dźwięk satelitarnego telefonu komórkowego przerwał miłą konwersację w języku Adamów Mickiewicza i Michnika. Pułkownik przeszedł na język braci Mann, obcy polskiemu patriocie.

-Zmiana planów. Wracamy !- rozkazał kierowcy pułkownik Iksman.

-A jednak ! Wreszcie władze mojego kraju upomniały się o mnie- rzekł z ulgą porwany - zapłacili za mnie grzywnę ?

- Jakiś tępy, bawarski policaj obraził cię homofobiczną odzywką. Wzburzyło to niemieckie środowiska homoseksualne. Był przeciek. Przed komisariatem w Monachium zgromadziło się pół miliona szwuli i drugie tyle lesb. Solidaryzują się z tobą i twoim , zdeptanym przez heteroseksualną stewardesą, kapeluszem. Rząd Bawarii nie chce mieć męczennika, w dodatku z Polski .

  -Jestem wolny ! Witaj jutrzenko swobody !- ucieszył się jak norka najwybitniejszy publicysta III  i IV RP.

  -Powiedziałem zmiana planu. Swoje musisz odsiedzieć. Dura lex , sed lex - rzekł fachowo pułkownik - poza tym nie będziemy zwracać Niemcom  kasy. Odsiedzisz w polskim obozie koncentracyjnym !

  -W taki mróz ! W Auschwitz ? - podskoczył z oburzenia Jan Maria Władysław. Aż mu kapelusz z wieszaczka spadł.

  -Pilnuj kapelusza! Zginie, będzie teraz na Żydów - pouczył go pułkownik - wszystko z Niemcami załatwione. Odsiedzisz swoje w polskim obozie koncentracyjnym dla polskich polityków i publicystów. Odsiadka z przerwami, po pół godziny dziennie, ale w warunkach wyjątkowo surowego, dotkliwego, wręcz zabójczego dla intelektualisty rygoru.

  -Gdzie ? - zapytał wyjątków rzeczowo Jan Maria Władysław.

 - W TVN- 24 - wyjawił gorzką prawdę pułkownik.
                                 cdn


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

sobota, 27 maja 2017

Licznik odwiedzin:  1 254 238  

Kalendarz

« grudzień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

BIOGRAFIA PIOTRA GADZINOWSKIEGO

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu ...

więcej...

Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu wykonywał wyjątkowo podłe zawody: posła, publicysty, pomocnika redaktora naczelnego i pomocnika piekarza. W Sejmie RP zwanym obecnie „sanktuarium demokracji” przechował się przez 3 kadencje. Bywał na posiedzeniach Komisji Kultury, Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, Łączności z Polakami za granicą W Sejmie RP, Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy i Parlamencie Europejskim. Współtworzył ustawę o kinematografii. Oznaczono go orderem zasłużony kulturze „Gloria Artis”. Autorzył i współautorzył sześciu książkom publicystycznym i satyrycznym. Znający go dobrze uważają, że lepiej mówi niż wygląda i lepiej pisze niż mówi. Przeczytaj bloga, a będziesz zaskoczony.

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Ulubione strony

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 1254238

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl