Lech Aleksander prezydent Kaczyński żywi się krwią. Nie jako człowiek, choć prywatnie uwielbia „pomidorówkę”, czyli zupę czerwoną. Jako byt polityczny wyrósł na krwi. Polskiej, choć nie tylko. Nieświeżej, bo przelanej w przeszłości.
Swą karierę polityczną, fotel prezydencki, Lech Aleksander Kaczyński osiągnął dzięki krwi. Przelanej przez powstańców warszawskich. Stację takiego krwiodawstwa zbudował w czasie prezydentowania miastu stołecznemu Warszawie. – Muzeum Powstania Warszawskiego. Tam zwiedzający wędrują po miejscach, gdzie Powstańcy utaczali swą krew. W imię politycznych i militarnych celów z góry skazanych na przegraną. Krew Powstańców sprytnie została zassana przez polityka Lecha Aleksandra Kaczyńskiego, wzmocniła go jako politycznego wampira. Wykreowała na popularnego polityka. Dodatkowo pomogła mu inna krew. Jeszcze nie przelana. Kaczyński obiecywał, że rozprawi się krwawo z panującą w Warszawie korupcją. Co prawda krwi tutaj z korupcyjnych ciał nie utoczył, ale szczycił się, żadnych afer korupcyjnych za jego prezydentury nie było. Być nie mogło, skoro zamroził wszystkie miejskie inwestycje. W ciągu jego prezydentury niczego, poza stacją krwiodawstwa politycznego, zwanej oficjalnie Muzeum Powstania Warszawskiego, nie zbudowano. Żadnego mostu, obwodnicy, większej kładki nawet.
W tym miesiącu obchodzono dwie rocznice Październików 56. Na Węgrzech i w Polsce. Węgierski został utopiony w krwi, bo interweniowała Armia Radziecka. Bo ówcześni komuniści węgierscy próbując zyskać większą suwerenność nie potrafili wykazać się realizmem politycznym. Zachęcili do krwawej konfrontacji. Polacy wyjątkowo w październiku 1956 rzadki realizm polityczny wykazali i tak to PRL stał się najweselszym barakiem w obozie radzieckim.
Prezydent Lech Aleksander Kaczyński udał się do Budapesztu i pokornie uczestniczył w obchodach węgierskiego Października. Choć Imre Nagy, węgierski komunista, potem przywódca antyradzieckiego powstania był wcześniej agentem NKWD. Niechęć prezydenta Lecha Aleksandra do obcych agentów ustąpiła przed polityczną miłością do krwi w walce politycznej przelanej. Bohaterom polskiego Października 56 hołdu nie oddawał, bo wtedy Polska uniknęła dzięki mądrości całego społeczeństwa, radzieckiej interwencji krwawych ofiar nie było. A skoro nie ma krwi, to po co hołd oddawać. Na realizmie politycznym żaden polski polityk nie spasł się. Przypomnijcie sobie które z powstań XX wieku jest u nas najmniej hucznie obchodzone. Wielkopolskie. Czemu? Bo to jedyne, które sukces osiągnęło. Ale nie na sukcesie w IV RP autorytetu politycznego się nie buduje. Tylko na krwi przelanej i obietnicach przelania krwi wrogów.Sobota wieczór na Majdanie, tłumy młodych, każdy z buteleczka piwa, lub dużego drinka ale zero dresiarstwa, agresji. Słyszę harmoszke. Zwabiony jej syrenim głosem trafiam na tłum emerytów. Tańczą ale jak oni tańczą. Śpiewają ale jak oni śpiewają. Daj boże takie głosy jak te babcie. Wypisz, wymaluj nasze moherowe berety. No i grają. Dwie harmoszki, dwa tamburyny, sześciu harmonistów na zamianę. Dwójka tamburistów, ale jacy harmoniści, jacy tamburiści!!!! No i ta setka tańczących. Gapiłem się cielęcym wzrokiem, kiedy słyszę, że proszą do tańca. Miała przynajmniej sześćdziesiąt lat ale jak ona potrafiła porwać, wirować...
Okazało się, że oni tak spontanicznie potykają się w hydroparku, albo na Majdanie, chłopcy grają, bez zapłaty oczywiście, wszyscy bawią się. A u nas naszym moherom pozostają kółka różańcowe...
Ale na Majdanie nie zawsze bywa tak kulturalnie jak w zeszła sobotę, niedzielę. Tydzień temu pobili się tam kombatanci UPA z kombatantami Armii Czerwonej. Gdyby tylko ci się bili, nie byłoby zadymy wielkiej, bo to staruszkowie w wieku wyższym niż moi przyjaciele od tańców. Bili się i to ostro. Ich wnukowie. Łysi, napakowani, z obu stron.Rząd ukraiński chce przyznać UPA wszelkie prawa kombatanckie, wszelkie honory bojowników o wolność i niepodległość Ukrainy. Najbardziej protestują kombatanci Armii Czerwonej. Polski ambasador czeka na stanowisko Warszawy. Warszawa żyje problemami innych kombatantów, tych z szafy Lesiaka. Ale to też nie jest dla nas tu na Ukrainie najważniejsze. Trudności będą z innej strony. UPA nie eksponuje obecnie swych zasług w walce z Polakami, tylko z radzieckimi i Niemcami. Na Ukrainie jednoczą, organizują się ziomkowie wypędzeni z terenów obecnej RP, zaczynają żądać odszkodowań. I tu pojawiają się schody. Bo kombatanctwo UPA Polacy powinni przełknąć. Skoro popieramy, podobno mocno nawet, niepodległą Ukrainę, bo to jest element naszej polityki rosyjskiej, antyrosyjskiej jak kto woli, to trzeba pogodzić się z takimi tradycjami niepodległego wojska Ukrainy. Bo oprócz kozaków Zaporoskich, strzelców siczowych, pozostaje tylko UPA. Bo reszta to tradycje armii polskiej, rosyjskiej, radzieckiej.
Ciekawe czy teraz nasi narodowcy przypominający o mordach Polaków na Wołyniu dokonywanych przez UPA sprzymierzą się teraz z kombatantami z Armii Czerwonej? Bo wróg wspólny. Czy znowu pozostaniemy sami, zalać się i na krasnoarmiejców i na banderowców, skłóceni z tymi i z tymi i jak zwykle traktowani przez wszystkich w Europie i na świecie jak marudzących dziwaków.
A na Plac Zbawiciele pójdziemy niebawem. Widzieliście chyba już ten film. I co zgodzicie się, że gdyby ona usunęła nie byłoby tragedii? Ile dobra może przynieść jedna aborcja...
Kot gonił szczura, ten wślizgnął się w długą piszczałkę kościelnych organów. Kot nie popuszczał, wcisnął się za nim.
Szczur dobiegł do denka, kot uwiązł w zawężeniu. Zapach bliskiej zdobyczy, honor nie pozwoliły na odwrót. Kot katolik, Europejczyk. Dublińczyk.
Kot gonił szczura. Ten wskoczył na liść bananowca. Dalej uciec nie ma dokąd, bo kot pod liściem czeka. Kot czeka, bo za ciężki by ścigać się po liściach. Szczur czeka na drżącym liściu. Liść kiedyś opadnie. Kto wytrwa dłużej na swym miejscu? Kot i szczur wyrzeźbieni są w jaskiniach Baoding Shan. Chiny.
Gdyby nie koty, PRL nie upadlałby. Jarosław Kaczyński w wspomnieniach, w "O dwóch takich co..."ujawnił swą największą PRLowską traumę. W czasie stanu wojennego nie mógł kupić karmy dla kotów i to zahartowało go ostatecznie na antykomunistę.
Gdyby gen. Jaruzelski zamiast koksowników wystawił Whiskas, pewnie komuna by nie upadla i szczury.Co rano roboty w Sejmie, zwanym teraz "sanktuarium demokracji". Codzienne łgarstwa do kamer liderów koalicji. Bajeczki o samo rozwiązaniu Sejmu, bajeczki dla "ciemnego ludu". To odnowienie małżeństwa chamstwa z warchoolami, z "końskim łbem " w tle. W katoPolsce nawet rozwód polityczny bywa niemożliwy, za to Giertych deklaruje, że on i Andrzej to "jedno ciało". Przecież to gejostwo polityczne, gdzie jest Wierzejski???? Czemu twarzy Romana nie broni??? Spór PiS z PO przypomina ostatnie dni kota i szczura z Dublina organów wydobyto ich w nienaruszonym stanie. Zunifikowanych. Wiszą teraz zgodnie, zasuszeni na kościelnej ścianie. Następnym razem pójdziemy na Plac Zbawiciela.
Portret kota we współczesnej sztuce jest tym, czym kiedyś był jeleń na rykowisku.
poniedziałek, 22 marca 2010
Licznik odwiedzin: 489862
| « październik » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | ||||||
| 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 | 08 |
| 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 |
| 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 |
| 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 |
| 30 | 31 | |||||
Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu ...
więcej...Piotr Gadzinowski urodził się w św. mieście Częstochowie w rodzinie piekarza, drobnego kapitalisty. Za chlebem wyjechał do Warszawy, tam zbolszewizował się i pozostał na emigracji zarobkowej. W życiu wykonywał wyjątkowo podłe zawody: posła, publicysty, pomocnika redaktora naczelnego i pomocnika piekarza. W Sejmie RP zwanym obecnie „sanktuarium demokracji” przechował się przez 3 kadencje. Bywał na posiedzeniach Komisji Kultury, Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn, Łączności z Polakami za granicą W Sejmie RP, Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy i Parlamencie Europejskim. Współtworzył ustawę o kinematografii. Oznaczono go orderem zasłużony kulturze „Gloria Artis”. Autorzył i współautorzył sześciu książkom publicystycznym i satyrycznym. Znający go dobrze uważają, że lepiej mówi niż wygląda i lepiej pisze niż mówi. Przeczytaj bloga, a będziesz zaskoczony.
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie: